FILOZOFOWANIE Z DZIEĆMI

Książka

Bogusław Kałuski: Filozofowanie z dziećmi. Pięć metod Martensa stymulacji rozwoju umysłowego i społecznego w epoce multikulturowej

[W książce omawiana jest sytuacja w Niemczech.]

Książka on-line lub do skopiowana na swój komputer. Zob. w dziale Downloads: http://www.filozofowanie.kaluski.biz/download.php?id=2

Poniżej fragmenty i wprowadzenia. Zachęcam do ich przeczytania przed książką.

 

2018-12-21 Kałuski Bogusław
Multikulturowość. Podłoże pluralizmu. Potrzeba filozofowania dzieci i z dziećmi
Wprowadzenie do książki o metodzie Ekkeharda Martensa

Aby zdać sobie sprawę z tego, w jakiej rzeczywistość E. Martens zachęca do zorganizowania filozofowania z dziećmi, trzeba dostrzec, jakie dzieci teraz żyją i jacy rodzice.

Współczesne społeczeństwa bogatej Północy są multikulturowe. We wielu szkołach, gdy tylko patrzeć na uczniów, to po wyglądzie trudno zgadnąć w jakim się jest kraju. Podobne wrażenie ma się, gdy jest się w tramwaju w czasie dojazdów do szkół i uczelni. Słówko „multikulturowe” oznacza jednak nie tylko to, że duży procent obywateli danego państwa lub innych osób tam żyjących czy choćbydługo przebywających, jest innej narodowości. Spora część posiada rodziców innej narodowości. Jeszcze inni są nibytej samej narodowości co najliczniejsza narodowość w państwie, ale dzieciństwo i być może dużą część życia spędzili w innym kraju. W Niemczech osiedliło się kilka milionów osób z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a ostatnio także z krajów byłego ZSRR. Są to osoby których przodkowie posiadali kiedyś obywaltelstwo państwa niemieckiego. A zatem, oprócz narodowości to także wychowanie w innej tradycji i / lub religii. Taki skład społeczny powoduje, że nie jest możliwa komunikacja przez proste odwołanie się do jakiejść jednej tradycji. Na Zachodzie mamy jednak społeczeństwa pracujące, a zatem możliwe jest odwołanie się do wartości będących kolumnami systemów prawnych oraz ekonomicznych, takich choćby jak respektowanie konstytucji, praw, administracji, akceptowanie swego miejsca w społeczeństwie oraz sposobów zmiany miejsca w pokarmowym łańcuchu gospodarczo-finansowym, akceptowanie wyników nauki i kursów walut. Na starcie migrant, nawet gdy nie zna języka, to może używać łopaty i otrzyma za to wynagrodzenie. Na wyższym poziomie znajomość języków, uniwersalne wykształcenie oraz kompetencje interkulturowe umożliwiają życie w niemal dowolnym kraju, z internetowym dostępem do ojczyźnianych korzeni na co dzień oraz weekendowym urlopem na drugim końcu kontynentu dzięki tanim liniom lotniczym. Dopóki Ziemia kręci się, a przynajmniej dopóki biznes się kręci. Lecz depresje demograficzne postępują, napływ obcych musi być zwiększany i mija iluzja pełnej integracji. Czy będzie możliwy wiek małych ojczyzn zjednoczonej Europy?

Tempo życia wzrasta. Sprawiedliwości oczekuje się teraz nie na sądzie bożym po śmierci, lecz już, zaraz po ujawnieniu w Internecie. –  Terytoria zjednoczone po okresach plemiennych władców oraz po rozbiciach dzielnicowych zachowyły swą integralność o ile łączyły je nie tylko przemoc silnych i zręcznych władców, ale także (wcześniejsze lub narzucone) lepiszcza kulturowe, jak religia, język czy prawo. Współcześnie, oprócz wojen starego typu, a więc wojen międzypaństwowych i tzw. wojen domowych, pojawiły się nowe niebezpieczeństwa. Uzależniania gospodarcze, finansowe, technologiczne czy medialno-informacyjne, które mogą być traktowane jako rodzaje działań wojennych. Z tego powodu poważnego potraktowania wymagają zakłócenia w poszczególnych państwach, dotąd stabilnych. Wyzwaniem są również nierówności krajów jednoczącej się Europy, z silnym Zachodem i prowincjalną resztą, funkcjonującą jako podwykonawca i dostawca pracowników. We wielu krajach czci się dawnych władców, którzy coś zjednoczyli (jak nasz Mieszko), ale żywi się wiele obaw wobec zjednaczania Europy.
 
Myślę, że stara piosenka Grichischer Wein (kompozycja i wykonanie Udo Jürgens, tekst Michael Kunze), dobrze ilustruje czasy po II Wojnie Światowej, gdy koniunktura była na wysokich obrotach i zaczęto masowo sprowadzać Gastarbeiter’ów. Do dzisiaj jest śpiewana przez różnychwykonawców, czasem z zmienionym tekstem (także polski tekst piosenki Anny German jest jednak na zupełnie inny temat, dotyczy spraw turystycznych). Z piosenką wystartowano w przemysłowym Landzie Północna Nadrenia-Westfalia, gdzie ilość sprowadzonych do pracy codzoziemców była chyba nawiększa. Tekst traktuje o tęskonocie Greka, który w dzień pracuje, wieczorem pije wino i tęskni za powrotem do ojczyzny. Zbiera więc pieniądze, aby na starość wrócić do kraju pochodzenia. To dobrze odpowiadało oczekiwaniu biznesmenów i polityków, że Gastarbeiterzy na starość wrócą gdzieś tam do swojego kraju i nie będą obciążać systemu emerytalnego. Ale się okazało, że Gastarbeiterzy w większości nie wrócili, a piosenka stała się popularna wśród wszystkich, bez względu na pochodzenie. Być może dlatego, że zachwycająco wyśpiewuje tęsknotę za ciepłem domowym.

Ale jak do tego doszło, że Gastarbeiterzy nie odjechali? Były ich różne fale, z wielu krajów. I większości się powiodło. Przybyli Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy, Grecy, Kurdowie i Turcy. Sprowadzano ich, aby wykonali robotę, której nie miał kto wykonać. Południowcy pokazali Niemcom, że można żyć nieco luźniej. Pracy było dużo, przyuczenie do roboty na taśmie trwało... tydzień. Zobaczmy przykład: W latach 60 na jednej z wielu taśm zakładu X, produkującego części samochodowe, pracowało 14 ludzi, w tym 1-2 Niemców (im wyżej w hierarchii, tym więcej Niemców). W latach 90, na „tej samej” taśmie, mniej więcej taką samą produkcję generuje 1/3 pracownik. Ale produkuje się 3 razy tyle co kiedyś, a jeden człowiek obsługuje w tym celu trzy maszyny, a przyuczenie do takiej pracy teraz trwa pół roku. Teraz jest mało pracy prostej. No właśnie: wtedy było dużo prostej pracy. Obcy zarabiali pieniądze i mogli w miarę normalnie żyć, a nie musieli chodzić po dodatki socjalne czy wręcz zasiłki, jak to dzisiaj często konieczne. Obcy czuli się lepiej, bo nie żebrali o pomoc w urzędach, a Niemcy im tej pomocy nie wygadywali. Ale ta prosta praca zniknęła, gdy mnóstwo firm zautomatyzowało produkcję lub przeniosło ją do innych krajów, gdzie wynagrodzenia są niższe (podatki też). Poza tym na Zachodzie wzrosła świadomość ekologiczna i tym samym wzrosły koszty ochrony środowiska. Jeszcze jeden czynnik jest ważny. Kiedyś przeliczniki walutowe były lepsze dla Gastarbeiterów. Za odłożone pieniądze mogli w swojej ojczyznie coś sobie wybudować czy ruszyć z małym interesem. Mieli tam w ojczyznie więcej uznania dla swojej emigracyjnej rozłąki.

Można więc powiedzieć, ze tkanina wcześniejszych lat była  - pomijajac czasy wojen – jakby gęstsza i umożliwiała lepszą integrację oraz karierę w sferze zawodowej. Dzisiaj do życia na Zachodzie potrzebne jest emigrantowi więcej kwalifikacji, albo żyłka handlową, albo zdolność do działania  jako rzemieślnik, bo takich brakuje na całym Zachodzie. Nowy rzemieślnik używa wielu narzędzi, montuje wiele urządzeń, więc potrzebuje kwalifikacji, ale za to jego zarobki są wzglednie wysokie. Rzemieślników mamy 2 rodzaje. Jedni działają tak jak pracownicy, a drudzy zatrudniają pracowników, uczniów i stają się przedsiębiorcami w sferze usług.

Jeżeli do jakiejś grupy lub do jakiegoś państwa napływa niewielka ilość obcych, to z czasem większość tych nowych rozpływa się w masie starych. Jeżeli zaś tych nowych jest wielu, to w państwach tradycyjnych powstają tzw. mniejszości narodowe. W państwach nowoczesnych tworzy się nowa mentalność, zawierająca w różnej proporcji cechy poszczególnych grup, przykładem są Australia, Kanada, USA. W historii miały miejsce dobrowolne i przymusowe federacje narodów, jak austriackiego i węgierskiego, czeskiego i słowackiego, czy litewskiego i polskiego (oprócz nominalnych, ale nielicznych Litwinów w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony Polskiej wchodzili liczni Rusini (to nie chodzi o Rosjan, nazywanych Moskalami), a także Żydzi. Z różnych względów te de facto federacje nie przetrwały. W nowszych czasach Słowacja i Czech rozwiodły się w sposób kulturalny, a na terenie byłej Jugosławii dosżło do brutalnej walki. Teraz powstała federacja pod nazwa Unia Europejska. I oczywiście szukany jest wspólny mianownik, poza pieniędzmi.

Na terenie krajów Unii dokonywany jest szpagat. Z jednej strony uważa się, że istniejąca kultura powinna zostać jako wiodąca, bo to dotąd dawało efektywność gospodarczą. Ale jak tego dokonać, aby zbytnie podkreślanie charakteru narodowego czy państwowego nie utrudniło zjednoczenia Europy? Oprócz lepiszcza finansowego promuje się współczesne uniwersalia. Poszanowanie konstytucji i prawa, poszanowanie wolności religii i równouprawnienia kobiet. Oraz nabycie takich cech jak punktualność. - W licznych państwach żywa jest jednak obawa, że dane państwo utraci swój charakter, a to doprowadzi do zatraty dynamiki rozwojowej i obniżenia stopy życiowej. Pod tym charakterem rozumie się cechy kulturowe narodu, cechy organizacyjne handlu, przemysłu i państwa, a także pracowitość ludzi.

Kiedyś używano słowa Gastarbeiter, ale dzisiaj już nie. Zaczęła się bowiem globalizacja i jednocześnie katastrofa demograficzna wśród białej ludności w bogatych krajach Zachodu i Północy. A może jednak odwrotnie? Katastrofa demograficzna wśród białej ludności w bogatych krajach Zachodu i Północy wymusiły globalizację. Wtedy zaczęto żywić nadzieję, że fachowi cudzoziemcy, przybywając do jakiegoś nowego kraju, aby tam pracować, zaasymilują się przyjmując jego język i kulturę za własną, a zwłaszcza, że urodzą dużo dzieci, które nowy kraj będą uważać za swoją ojczyznę. Ale wszystkie nadzieje realizowały się tylko częściowo, a na dodatek w sposób budzący silne niezadowolenie i części ludności miejscowej i tej napływowej. Szybko się okazało, że imigranci nie rodzą tak dużo dzieci, jak w kraju swego pochodzenia, ponieważ, aby żyć na jako takim poziomie materialnym, chociaż trochę zbliżonym do ludności starej, muszą dużo pracować. Na dodatek jest tak, że dość liczni imigranci sprowadzają sobie żony (także mężów) z kraju pochodzenia i dlatego duża część ich dzieci wychowywana jest nie przez matki urodzone w nowym kraju, lecz przez matki urodzone gdzieś tam daleko. To powoduje, że wiele takich dzieci, mimo iż jest urodzonych w nowym miejscu, jest jakby imigrantami pierwszego pokolenia. - Kłopoty demograficzne dotyczą nie tylko krajów już bogatych, lecz wszystkich krajów bogacących się. To może brzmieć dla wielu śmiesznie, ale w dalszej perspektywie także Chiny muszą się liczyć ze starzeniem się społeczenstwa i innymi negatywnymi problemami demograficznymi.

Jakie są skutki tzw. starzenia się społeczeństw?  – Mała ilość dzieci zagraża osłabieniem nauki, a więc i wynalazczości. Mała ilość ludzi młodych przy dużej ilości ludzi starych powoduje, że niewielka ilość płaci składki, a duża ilość otrzymuje renty i emerytury. Mniej pieniędzy i zacofanie naukowo-technologiczne to mniej wygodne życie oraz słabsza armia. Kto nie ma własnych technologii, ten je może kupić od innych, jeżeli ma na to pieniądze, ale i wtedy tylko niektóre.

Jakie są skutki multikulturowości? – Trudno to oszacować. W niektórych państwach udaje się powstawanie nowego narodu i utrzymywana jest dynamika państwa. W tym kontekście Europejczycy zwykle wymieniają Kanadę, Australię i Nową Zelandię. USA uważa się za państwo o zbyt wielkim rozdarciu społecznym, mimo dość licznej klasy średniej. 

Mija kultura starszych, którzy kiedyś wyznaczali ton i przebieg spraw. Jedyne co pozostaje, to pieniadze, ale być może i kultura pieniądza j inna, ponieważ jego tworzenie odbywa się inaczej niż kiedys. Zwykła praca stała się marginalna dla generacji pieniadza, więc uczyć się tego czegoś trzeba nie od starych, ale od tych młodszych. Wydaje się, że średnie pokolenia zawsze byli najsilniejsze, ale jest coraz więcej młodych wynalazców i inicjatorów w obszarze techniki i gospodarki. Młodzi wyprowadzili się od rodziców i za jakiś czas emeryci i renciści, gdy ich na to stać, mieszkają sami w swoich domach czy mieszkaniach, bo jak nie, to w domach seniorów. Młodzi mieszkają najpierw sami, a później ze swoimi dziećmi, aż one staną się młodzieżą i szybko opuszczą domom. Na tylko miejscami prawdziwej wsi, gdzie ilość rodzin wielopokoleniowych jest stosunkowo największa, ilość gospodarstw zmalała, więc udział starszych w systemie gospodarczym jest niewielki. Starsi mają nie tylko inne meble, bo młodzi mają także wciąż nowe gadżety elektroniczne, których tylko część może być obsługiwana przez starszych. Starzy oglądają tv, a młodsi „siedzą w komuterach czy w Internecie.

Kolejny temat walec, to erozja moralna kościołów chrześcijańkich i to nie tylko w zamożnej Europie czy USA, a także ich infiltracja przez tajne służby w krajach totalitarnych spowodowały, że religia chrześcijańska traci siłę jako spoiwo kulturowe. W XX wieku ujawniono dyskredytujące kościół masowe stosowanie przemocy w kościelnych sierocińcach. Czy sierocińce niekościelne miały lepszy personel czy lepszą kontrolę Instytucja sierocińca dopiero wtedy przestała być problemowa, gdy wraz z niżami i depresjami demograficznymi powstało zapotrzebowanie na adopcje oraz gdy rozwinięto metodę rodzin zastępczych. A zatem problem nie został rozwiązany przez kościoły, lecz ilościowo zmalał w efekcie procesów demograficznych. W wieku XXI wypłynął na jaw problem idących w tysiące nadużyć seksualnych księży, zwłaszcza wobec dzieci. Pierwsze prasowe ujawnienia były sformułowane tak, jakby to chodziło o odosobnione przypadki w poszczególnych państwach. Aparaty państwowe same z siebie nie prowadziły regularnych i szerokich śledztw. Papież Jan Paweł II wprowadził nowe prawa kościelne, mające utrudnić wewnątrzinstytucjonalne tuszowanie przestępstw: Sacramentorum sanctitatis tutela. Być może to przyczyniło się do tego, że dokumentowana była większa ilość przestępstw i następowało przesiąkanie informacji dowodowych do opini publicznej, a wtedy państwa musiały rozpoczynać śledztwa i prowadzono oraz prowadzi się śledztwa oraz procesy sądowe. Rola Internetu wydaje się kluczowa, bo to jest droga rozpowszechniania informacji poza kanałami kontrolowanymi przez politykę i gospodarkę. Oprócz utraty wiarygodności kościoły tracą majątek, bo wypłacają wysokie odszkodowania. W nowoczesnych krajach maleje ilość osób deklarujących się jako chrześcijanie, a zwłaszcza maleje ilość praktykujących (w Niemczech 5-10% rocznie).
 
Na koniec trzeba powiedzieć jedno: na Zachodzie, a zwłaszcza w Niemczech, na wielu współczesnych taśmach produkcyjnych oraz w rolnictwie proporcja jest podobna jak kiedyś: nawet 80-90% to różni cudzoziemcy. A jeżeli chodzi o Polskę, to choć teraz szacuje się, że pracuje tu około 2 mln cudzoziemców, to jednak są to głównie Ukraińcy, którzy mentalnościowo różnią się od Polaków mniej, w porównaniu z różnorodnością na Zachodzie.

Tak jak my potrzebujemu punktów orientacyjnych i własnych narzędzi umysłowych do orientowania się w coraz bardziej kompleksowym świecie, tak też potrzebują tego dzieci, a może nawet bardziej. Bo nie da się przeczytać wszystkich książek, ani poznać wszyskich religii, ani historii wszystkich krajów. Ale możemy sobie kupić okulary, albo noktowizor, a więc narzędzia do orientowania się w różnych sytuacjach, w których występuje jednocześnie mnóstwo radykalnie różnych rzeczy. Filozofowanie jest narzędziem.

Zobacz: Nowa książka o filozofowaniu dzieci na przykładzie Niemiec:
Autor: Bogusław Kałuski
Tytuł: Filozofowanie z dziećmi.
Pięć metod Martensa stymulacji rozwoju umysłowego i społecznego w epoce multikulturowej

ISBN 978-83-943183-7-6
Wydawnictwo Światopogląd, Poznań 2018

Zob. artykuły wprowadzające do książki:
http://www.filozofowanie.kaluski.biz/ksiazka.php

na górę